Powrót: 27.02.2010(sobota)
Zuchy i harcerze z Gliwic, godz. ok. 15:00, miejsce: ul. Jana Śliwki, parking koło BMW, w pobliżu SP nr20.
Zuchy i harcerze z Knurowa, godz. ok 14:30, miejsce: Parking koło OSP w Knurowie.
dziś w domu uzupełnię wszystkie zaległe informacje.
dh. Kamil
sobota, 27 lutego 2010
piątek, 26 lutego 2010
Grypa . . .
Nastał trudny okres dla harcerzy, otóż zaatakowała ich grypa żołądkowa. My straciliśmy dh. Kasię i dwójkę zuchów, więc muszę radzić sobie sam. Mimo przeciwności obudziliśmy się punktualnie o 7, jednak rozgrzewka odbyła się w ośrodku a nie na dworze.
Apelu niestety nie było więc po sprawdzeniu porządków przystąpiliśmy do uczestniczenia w drugiej części Krasnaludzkiej Komnaty Gier i Zabaw. Czas szybko zleciał na wspólnych zmaganiach i rozgrywkach (nie obyło się bez kłótni kto gdzie miał pionka i kto już miał swoją kolejkę a kto nie).
Po obiedzie który odbył się w barze obok(był z tego powodu opóźniony o ok godzinę), bo dyrektorka schroniska postanowiła zapobiegawczo zamknąć kuchnię, odbyła się dłuższa cisza. Po ciszy udaliśmy się do sklepu, gdzie siedzieliśmy ponad godzinę, gdy wróciliśmy do ośrodka kolacja byłą tuż tuż, więc wzięliśmy przybory do mycia i postanowiliśmy się umyć.
Po kolacji druhna Magda (komendantka) zajęła się zuchami, w czasie gdy ja przygotowywałem prezentację na kominek kończący. Z tego co się potem dowiedziałem, bawili się w samoloty wraz z harcerzami i doszczętnie wypompowali ich z energii.
Kominek podsumowujący udał się, były śmiechy, było wesoło. Prezentacja się udała(bez obaw będzie w formię jpg na picasie). Zuchy udały się na krąg rady gdzie dokonaliśmy bilansu zysków i strat podczas zimowiska. Z tego wszystkiego co mówiły zuchy wyszło na to że mimo tej nieprzyjemnej grypy zimowisko się udało i na długo zostanie zapamiętane :)
Pozdrawiam Dzieciaki i Rodziców dh. Kamil :)
Apelu niestety nie było więc po sprawdzeniu porządków przystąpiliśmy do uczestniczenia w drugiej części Krasnaludzkiej Komnaty Gier i Zabaw. Czas szybko zleciał na wspólnych zmaganiach i rozgrywkach (nie obyło się bez kłótni kto gdzie miał pionka i kto już miał swoją kolejkę a kto nie).
Po obiedzie który odbył się w barze obok(był z tego powodu opóźniony o ok godzinę), bo dyrektorka schroniska postanowiła zapobiegawczo zamknąć kuchnię, odbyła się dłuższa cisza. Po ciszy udaliśmy się do sklepu, gdzie siedzieliśmy ponad godzinę, gdy wróciliśmy do ośrodka kolacja byłą tuż tuż, więc wzięliśmy przybory do mycia i postanowiliśmy się umyć.
Po kolacji druhna Magda (komendantka) zajęła się zuchami, w czasie gdy ja przygotowywałem prezentację na kominek kończący. Z tego co się potem dowiedziałem, bawili się w samoloty wraz z harcerzami i doszczętnie wypompowali ich z energii.
Kominek podsumowujący udał się, były śmiechy, było wesoło. Prezentacja się udała(bez obaw będzie w formię jpg na picasie). Zuchy udały się na krąg rady gdzie dokonaliśmy bilansu zysków i strat podczas zimowiska. Z tego wszystkiego co mówiły zuchy wyszło na to że mimo tej nieprzyjemnej grypy zimowisko się udało i na długo zostanie zapamiętane :)
Pozdrawiam Dzieciaki i Rodziców dh. Kamil :)
czwartek, 25 lutego 2010
Pocieszanie Króla
Dzisiaj rano za pośrednictwem naszej magicznej poczty otrzymaliśmy wiadomość od Króla. W wiadomości król poinformował nas, że odwiedzi nas o 12:00. Napisał, że nie jest w dobrym humorze toteż wraz z zuchami postanowiliśmy go pocieszyć.
Zuchy w szóstkach przygotowały przedstawienia oraz w addycji przygotowaliśmy jedno przedstawienie wspólnie. Nie zdążyliśmy jednak wszystkiego dokładnie przećwiczyć, bo znienacka z godziny 9 zrobiła się 12. Król był dosłownie rozbawiony do łez, więc bez trudu zdobyliśmy jego łzy.
Przyszedł czas obiadu a my postanowiliśmy odwdzięczyć się harcerza i nakryliśmy do obiadu dla wszystkich. Baaaaaaaaaardzo nam dziękowali i byli zadowoleni. Po obiedzie odbyła się cisza jak zwykle.
Po ciszy wraz z harcerzami wzięliśmy udział w Krasnaludzkiej Komnacie Gier, graliśmy wraz z naszymi starszymi kolegami w przeróżne gry planszowo karciane. Zabawa była przednia, oczywiście nasze zuchy dzielnie rywalizowały z harcerzami o miano najlepszego krasnaludzkiego gracza.
Kolacja, a po kolacji obejrzeliśmy „Odlot” i poszliśmy spać. Dzisiaj wynikła przykra sytuacja 3 zuchów źle się poczuło, podejrzewamy, że to przez zmianę klimatu. W końcu znajdujemy się 700m n.p.m. toteż takie przeszkody niestety się zdarzają, zuchy zostały otoczone opieką i mają się już dużo lepiej. Z powodów technicznych nie ukażą się dzisiaj zdjęcia(problemy z przerzuceniem ich na komputer). Jutro postaram się nadrobić braki:)
Dh. Kasi i dh. Kamil pozdrawiają : )
środa, 24 lutego 2010
Olimpiada
Po tradycyjnym rozpoczęciu dnia . . .
. . . u nas w Śródziemu odbyła się olimpiada, ale zaraz zaraz, nikt nie powiedział że były to normalne zmagania olimpijskie. Po uroczystym przekazaniu ogni olimpijskiego(świeca gromnica) odbyła się globalna rozgrzewka a zaraz potem podzieliliśmy się i wszyscy pobiegli do wyznaczonych punktów. Pojawiły się konkurencje takie jak np.:
Katering - polegało to na jak najszybszym przeniesieniu tacy, na której umieszczone były kubki pełne wody za pomocą jednej ręki.
Kularstwo - gdzie zadaniem było utoczenie jak największej kuli śnieżnej na odcinku trasy.
Rzut piórem, jajcarski bieg(jajko na łyżce), zjazd synchroniczny(na jabłuszkach), Piłka nożna w parach czy gra w szczura. Dzień był bardzo aktywny fizycznie, toteż po obiedzie odbyła się część olimpiady gdzie musieliśmy ruszyć głową. Śmiechowstrzymywanie czy gra w szachy za pomocą samych pionków. Bardzo się zmęczyliśmy oj bardzo. A właśnie, na obiad była pizza ^_^ wszystkie zuchy zjadły aż po pół pizzy a niektóre nawet więcej.
Zamkniecie olimpiady odbyło się przed kolacją, w obecności składu sędziowskiego, zostały wręczone dyplomy(bardzo oryginalne), zuchy pewnie pochwalą sie, gdy wrócą do domu.
Kolacja, nudy bo dzisiaj tylko kanapki, parówek nie było.
Po kolacji odbył się kominek, na, którym został poruszony bardzo ważny temat. Niepełnosprawni w naszym otoczeniu, polecam zapytać dzieci o jego przebieg, na dzisiejszym kręgu rady(spotkanie podsumowywujące cały dzień) miały do powiedzenia naprawdę dużo rzeczy i niejeden dorosły człowiek mógłby być zaskoczony ich elokwencją, szacunkiem, poszanowaniem cudzej godności i tolerancją.
Bardzo, ale to bardzo, bardzo,bardzo dziękujemy za komentarze. Po dzisiejszych zrobiło nam się bardzo ciepło na serduchu '^^
. . . u nas w Śródziemu odbyła się olimpiada, ale zaraz zaraz, nikt nie powiedział że były to normalne zmagania olimpijskie. Po uroczystym przekazaniu ogni olimpijskiego(świeca gromnica) odbyła się globalna rozgrzewka a zaraz potem podzieliliśmy się i wszyscy pobiegli do wyznaczonych punktów. Pojawiły się konkurencje takie jak np.:
Katering - polegało to na jak najszybszym przeniesieniu tacy, na której umieszczone były kubki pełne wody za pomocą jednej ręki.
Kularstwo - gdzie zadaniem było utoczenie jak największej kuli śnieżnej na odcinku trasy.
Rzut piórem, jajcarski bieg(jajko na łyżce), zjazd synchroniczny(na jabłuszkach), Piłka nożna w parach czy gra w szczura. Dzień był bardzo aktywny fizycznie, toteż po obiedzie odbyła się część olimpiady gdzie musieliśmy ruszyć głową. Śmiechowstrzymywanie czy gra w szachy za pomocą samych pionków. Bardzo się zmęczyliśmy oj bardzo. A właśnie, na obiad była pizza ^_^ wszystkie zuchy zjadły aż po pół pizzy a niektóre nawet więcej.
Zamkniecie olimpiady odbyło się przed kolacją, w obecności składu sędziowskiego, zostały wręczone dyplomy(bardzo oryginalne), zuchy pewnie pochwalą sie, gdy wrócą do domu.
Kolacja, nudy bo dzisiaj tylko kanapki, parówek nie było.
Po kolacji odbył się kominek, na, którym został poruszony bardzo ważny temat. Niepełnosprawni w naszym otoczeniu, polecam zapytać dzieci o jego przebieg, na dzisiejszym kręgu rady(spotkanie podsumowywujące cały dzień) miały do powiedzenia naprawdę dużo rzeczy i niejeden dorosły człowiek mógłby być zaskoczony ich elokwencją, szacunkiem, poszanowaniem cudzej godności i tolerancją.
Bardzo, ale to bardzo, bardzo,bardzo dziękujemy za komentarze. Po dzisiejszych zrobiło nam się bardzo ciepło na serduchu '^^
dh. Kasia i dh. Kamil pozdrawiają :-)
PS. Zdjęć z dzisiejszej olimpiady będzie więcej, nasze możliwości techniczno-czasowe są bardzo uszczuplone. Dziękujemy za wyrozumiałość.
Poobiednie harce zuchowe
Po obiadku, a raczej po ciszy poobiedniej, udaliśmy się do sklepu. Wracając ze sklepu spotkaliśmy smokoszkodnika. Jest on bardzo sympatyczną osobą, jednak nie ma pojęcia o normalnym przyziemnym świecie. Polecił odnaleźć nam mapę między-wymiarową, a my nie mamy pojęcia jak taka mapa może wyglądać, i gdzie się znajdować. Jakby tego było mało musimy zdobyć łzy Króla. Zadanie to było by banalnie proste, bo miłościwie nam panujący ostatnio chodzi przygnębiony, ale to mają być łzy szczęścia, musimy je zdobyć, cóż nikt nie mówił, że będzie łatwo. Trzeba skontaktować się z Królem, za pomocą naszej magicznej poczty to nie problem : ).
Gdy skończyliśmy bombardowanie Smokoszkodnika pytaniami, przyszedł czas na dokończenie koszulek, podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna grupa malowała koszulki, druga zaś zajmowała się grą w planszówki (szachy, warcaby, memo, sabotażystę, domino czy Jungle Speed’a).
Przyszła pora kolacji, na której były parówki (wszystkim smakowały tak, że, brakło dokładek).
Nastąpiła zamiana grup. Po graniu i malowaniu przyszła pora na grę, Śpiewające Gitary, poszło nam bardzo dobrze. Zremisowaliśmy tylko z jednym zastępem harcerzy i ogólnie byliśmy najlepsi. Nasza znajomość piosenek jest na bardzzzzzzzo wysokim poziomie : )
Poszliśmy się wykąpać i odbył się krąg rady. Zuchy został zapytane o to, co będą najmilej wspominać po wyjeździe. Pojawiły się naprawdę piękne wypowiedzi, np.: nowe przyjaźnie, zjazdy z górek, zabawy w śniegu i ta która najbardziej rozgrzała serce moje i dh Kasi że kadra : )
Bardzo dziękujemy za komentarze : ) Gooorąco ściskamy wszystkich, i nie bójmy się komentować wpisów : )
Pozdrawia dh Kamil : )
PS. do wczorajszego albumu dodaliśmy kilka zdjeć.
Zdjęcia portretowe dzisiejsze zostały wykonane przez zuchy podczas zdobywania sprawności, wykonywały je sobie wzajemnie w parach.
wtorek, 23 lutego 2010
Przedpołudnie opisane przez zuchy.
Wstaliśmy wcześnie, a potem poszliśmy na rozgrzewkę z Druhem Kamilem. Na gimnastyce się przeciągaliśmy i bawiliśmy się w różne zabawy. Bardzo lubimy gimnastyki z Druhem. : )
Potem było śniadanko-, pyyyyszne, bo były płatki czekoladowe z mlekiem i kanapki z ogórkiem. Następnie poszliśmy na apel, gdzie Druhna Komendantka pochwaliła nas za przejście bardzo trudnej próby króla. Po apelu budowaliśmy ze śniegu bazy, aby móc zacząć bitwę na śnieżki. Zwyciężyła szóstka Jeźdźcy Rodanu- chłopcy : ) W ramach nagrody za dzielne zmagania wszyscy otrzymali w nagrodę po jednym klejnocie i wspólnie udali się na zjazdy z górki na „jabłuszkach”.
Następnie wysuszyliśmy wszystkie mokre ubrania i przebraliśmy się w suche rzeczy. Byliśmy gotowi do następnych zajęć. Postanowiliśmy zdobywać sprawności indywidualne. Każdy zuch wybrał sprawności, które chce zdobywać. My wybraliśmy sprawność kronikarza. Inni wybrali sprawność fotoamatora. Będziemy tez zdobywać sprawności gimnastyka i saneczkarza („jabłkarza”).
Jan, Kuba i dh. Kasia pozdrawiaja
PS. Kuba B. – serdecznie pozdrawiam moją Mamę i mojego psa Kropę : )
PS. Jan – pozdrawiam Mamę, Tatę, Brata, chomika i papugę : )
Dłuuuuuuga wędrówka, Smoki i śnieżne zabawy.
Dzień rozpoczęliśmy pobudką. Wiemy, wiemy, bardzo oryginalnie, ale cóż, gdy o 7 rano budziłem chłopaków, dziewczyny były już na nogach. Ubraliśmy się i wyruszyliśmy na rozgrzewkę. Porozciągaliśmy się, więc posprzątaliśmy, umyliśmy się i poszliśmy na śniadanie.
Po śniadaniu odbył się apel. Po apelu otworzyliśmy magiczną skrzynkę na listy i dowiedzieliśmy się, że Król poszukuje śmiałków, którzy unieszkodliwią smoka. Skarby, których pilnuje smok będą nasze . Uprzednio zaprojektowaliśmy koszulki, i wyruszyliśmy do Starej Wielkiej Chaty, która okazała się ruiną. Znaleźliśmy tam list, w którym były bardzo trudne łamigłówki.
Oto one:
Mama Michała miała sześciu synów: Adama, Tomka, Mateusza, Łukasza, Damiana i ……, jak miał na imię szósty syn?
Po jeziorze płynie kaczka jedna za drugą, ile kaczek pływa po jeziorze?
2 – 2 = 4 dodajcie jedną zapałkę żeby działanie było prawidłowe.
Ale podołaliśmy, odpowiedzi to:, Michał, 3 i 2 + 2 = 4.
Po długiej, 2 godzinnej wędrówce wróciliśmy do naszego schroniska na obiad(podano zupę pomidorową, ziemniaki, kotleta mielonego i surówkę z kiszonej kapusty). Nastąpiła godzina „ciszy” poobiedniej.
Ubraliśmy się, i poszliśmy na dwór ulepić smoka ze śniegu, aby przełamać drobinki strachu przed tymi przestrasznymi stworami. Nie bez powodu wzięliśmy ze sobą jabłuszka do zjeżdżania. Zabawa była przednia, całe półtorej godziny spędziliśmy na śniegowej sielance.
Wróciliśmy, urządziliśmy nasz własny kącik, gdzie odbywać się będą nasze kręgi rady (zdjęcia wkrótce ). Zasiedliśmy do kolacji, wszyscy jedli aż im się uszy trzęsły, harcerze musieli nam TRZY razy dorabiać kanapki (końcu bardzo się namęczyliśmy). Po kolacji dokończyliśmy nasz kącik zasiedliśmy w nim i obgadaliśmy już kilka spraw, Ściśle Tajnych.
Dzień pożegnaliśmy kominkiem, na którym utworzyliśmy braterski krąg przyjaźni (zapisaliśmy wraz z harcerzami i kadrą na kartkach słowa, które kojarzą nam się z bratem). 22 luty dla Zuchów i Harcerzy to dzień myśli braterskiej, bardzo szczególny dzień w roku harcerskim.
Po śniadaniu odbył się apel. Po apelu otworzyliśmy magiczną skrzynkę na listy i dowiedzieliśmy się, że Król poszukuje śmiałków, którzy unieszkodliwią smoka. Skarby, których pilnuje smok będą nasze . Uprzednio zaprojektowaliśmy koszulki, i wyruszyliśmy do Starej Wielkiej Chaty, która okazała się ruiną. Znaleźliśmy tam list, w którym były bardzo trudne łamigłówki.
Oto one:
Mama Michała miała sześciu synów: Adama, Tomka, Mateusza, Łukasza, Damiana i ……, jak miał na imię szósty syn?
Po jeziorze płynie kaczka jedna za drugą, ile kaczek pływa po jeziorze?
2 – 2 = 4 dodajcie jedną zapałkę żeby działanie było prawidłowe.
Ale podołaliśmy, odpowiedzi to:, Michał, 3 i 2 + 2 = 4.
Po długiej, 2 godzinnej wędrówce wróciliśmy do naszego schroniska na obiad(podano zupę pomidorową, ziemniaki, kotleta mielonego i surówkę z kiszonej kapusty). Nastąpiła godzina „ciszy” poobiedniej.
Ubraliśmy się, i poszliśmy na dwór ulepić smoka ze śniegu, aby przełamać drobinki strachu przed tymi przestrasznymi stworami. Nie bez powodu wzięliśmy ze sobą jabłuszka do zjeżdżania. Zabawa była przednia, całe półtorej godziny spędziliśmy na śniegowej sielance.
Wróciliśmy, urządziliśmy nasz własny kącik, gdzie odbywać się będą nasze kręgi rady (zdjęcia wkrótce ). Zasiedliśmy do kolacji, wszyscy jedli aż im się uszy trzęsły, harcerze musieli nam TRZY razy dorabiać kanapki (końcu bardzo się namęczyliśmy). Po kolacji dokończyliśmy nasz kącik zasiedliśmy w nim i obgadaliśmy już kilka spraw, Ściśle Tajnych.
Dzień pożegnaliśmy kominkiem, na którym utworzyliśmy braterski krąg przyjaźni (zapisaliśmy wraz z harcerzami i kadrą na kartkach słowa, które kojarzą nam się z bratem). 22 luty dla Zuchów i Harcerzy to dzień myśli braterskiej, bardzo szczególny dzień w roku harcerskim.
dh. Kasia i dh. Kamil pozdrawiają :)
niedziela, 21 lutego 2010
Przyjazd i pierwsze wrażenia
Gdy odjechaliśmy z parkingu, który znajduje się obok salonu BMW w Gliwicach, rozpoczęła się nasza podróż do Knurowa. W Knurowie zatrzymaliśmy się dosłownie na momencik, aby uzupełnić stan osobowy. Dołączyła do nas Druhna Kasia wraz z harcerzami oraz co najważniejsze kochane dzieciaki. Teraz pozostało nam „tylko” sprawnie dojechać do Istebnej, co prawie się udało gdyż straciliśmy około 40 minut w korku.
Gdy zatrzymaliśmy się pod schroniskiem, wszyscy szczęśliwi wybiegli z autokaru a jakieś 15 minut potem zostali szczęśliwie „zainstalowani” w pokojach. Chłopcy w jednym, dziewczynki w drugim.
Po wspólnych harcach podano kolację, przepyszne bułki z serkiem topionym, dżemem truskawkowym czy po prostu z masłem. Do tego wszystkiego idealnie pasowała herbata z cytryną. Posiłek ten przygotowali nam harcerze, którzy będą dla nas przygotowywać kolacje i śniadania.
Posililiśmy się, aby dobrze zapamiętać wszystko, co dh. Kasia mówiła o bezpieczeństwie i komunikacji międzyludzkiej :) Podpisaliśmy kontrakt(zdjęcia są na Picassie, link obok). Dh. Magda, komendantka zimowiska przysłała nam list, który także znalazł się w galerii.
Wieczorem odbył się kominek, który wprowadził nas w fabułę „Hobbita”. Tak chodzi o Tolkienowską powieść o wyprawie Hobbita Bilba, Czarodzieja Gandalfa i Dwunastu Krasnaludów. Otrzymaliśmy zadanie, musimy odnaleźć i unieszkodliwić smoka, ale jesteśmy tak dzielni że to dla nas pestka :)
Teraz dzieci słodko już śpią :)
dh. Kasia i dh. Kamil pozdrawiają :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)